Richard E. Byrd i tajemniczy lot opisany w zaginionym dzienniku admirała

W skrócie →

Richard E. Byrd był jednym z najsłynniejszych amerykańskich polarników XX wieku. Z jego nazwiskiem związany jest niezwykły tekst opisujący rzekomy lot z 19 lutego 1947 roku, podczas którego miał zobaczyć zieloną dolinę pośród lodu, zwierzę przypominające mamuta, nieznane statki powietrzne i cywilizację żyjącą we wnętrzu Ziemi. Problem w tym, że publikowany dziś „zaginiony dziennik” nie jest reprodukcją oryginalnego rękopisu, a jego pochodzenie pozostaje niejasne. Co więcej, źródła historyczne umieszczają Byrda w tym czasie na Antarktydzie podczas Operacji Highjump. W tym artykule przyglądamy się całej historii krok po kroku i sprawdzamy, co można potwierdzić, a co pozostaje częścią legendy.

W lutym 1947 roku Richard E. Byrd miał odbyć niezwykły lot nad obszarem polarnym. Według relacji przypisywanej słynnemu admirałowi zobaczył zieloną krainę pośród lodu, zwierzę przypominające mamuta i miasto należące do cywilizacji ukrytej we wnętrzu Ziemi. Historia brzmi jak fantastyka, ale tekst znany jako „The Missing Diary of Admiral Richard E. Byrd” istnieje naprawdę. Postanowiliśmy sprawdzić, skąd się wziął i czy można uznać go za autentyczny dziennik Byrda.

Richard E. Byrd – człowiek, wokół którego narodziła się legenda

Richard Evelyn Byrd nie był postacią z powieści przygodowej. Był oficerem United States Navy, lotnikiem i jednym z najbardziej znanych amerykańskich polarników.

Brał udział w wyprawach arktycznych i antarktycznych, organizował ekspedycje wykorzystujące samoloty, radio oraz najnowocześniejszy sprzęt dostępny w pierwszej połowie XX wieku. Dla ówczesnej opinii publicznej był człowiekiem docierającym w miejsca pozostające poza zasięgiem niemal wszystkich innych ludzi.

Nic więc dziwnego, że wokół jego nazwiska z czasem zaczęły pojawiać się historie znacznie bardziej niezwykłe niż udokumentowane wyprawy.

Najbardziej znaną z nich jest opowieść o zaginionym dzienniku admirała Byrda.

Tekst funkcjonujący dziś pod tytułem The Missing Diary of Admiral Richard E. Byrd opisuje lot, który miał wydarzyć się 19 lutego 1947 roku.

I właśnie od tego miejsca zaczyna się historia.

19 lutego 1947 roku

Jest wczesny ranek.

Według relacji przypisywanej Byrdowi przygotowania do lotu kończą się około godziny szóstej. O 6:10 samolot wznosi się w powietrze z pełnymi zbiornikami paliwa.

Tekst przedstawiony jest w formie dziennika lotniczego. Na jego początku pojawia się zapis:

„FLIGHT LOG – BASE CAMP ARCTIC February 19, 1947”.

Pierwsze wpisy nie sugerują niczego niezwykłego.

Załoga kontroluje pracę silników. O 6:20 pojawia się problem ze zbyt bogatą mieszanką paliwową w prawym silniku, ale po regulacji jednostki pracują prawidłowo.

O 7:30 odbywa się kontrola łączności z bazą.

Wszystko jest w porządku.

Dziesięć minut później zauważony zostaje niewielki wyciek oleju, jednak ciśnienie pozostaje prawidłowe.

O 8:00 pojawiają się turbulencje.

Samolot zmienia wysokość.

Po kilku minutach warunki znów się stabilizują.

Nic jeszcze nie zapowiada wydarzeń, które mają nastąpić później.

Pierwsze anomalie

Około godziny 9:10 pod samolotem nadal rozciąga się ogromna przestrzeń śniegu i lodu.

Załoga zauważa jednak coś dziwnego.

Na powierzchni pojawiają się żółtawe przebarwienia układające się w linie. Chwilę później widać również odcienie czerwieni i purpury.

Samolot wykonuje dwa okrążenia, aby dokładniej obejrzeć teren, po czym wraca na wcześniejszy kurs.

Wkrótce jednak pojawia się kolejny problem. Kompas magnetyczny i żyrokompas zaczynają obracać się i drgać, dlatego załoga nie jest już w stanie utrzymać kursu przy pomocy instrumentów.

Pozostaje więc kompas słoneczny.

Kilka minut później na horyzoncie pojawia się coś jeszcze.

Góry.

Góry, których nie powinno tam być

Początkowo załoga podejrzewa złudzenie.

Jednak po kolejnych minutach staje się jasne, że w oddali rzeczywiście znajduje się niewielkie pasmo górskie.

Samolot zbliża się do niego.

Około godziny 10:00 przelatuje nad grzbietem.

I wtedy wszystko się zmienia.

Po drugiej stronie gór nie ma kolejnych kilometrów śniegu.

Jest dolina.

Przez jej środek płynie rzeka lub strumień.

Na stokach gór rosną lasy.

Autor relacji zapisuje, że coś jest zdecydowanie nie tak — według jego położenia cały teren powinien być pokryty lodem i śniegiem.

Samolot zaczyna obniżać wysokość.

Zielona dolina pośród polarnego świata

Maszyna schodzi do około 1400 stóp.

Pod nią rozciąga się teren pokryty zielenią przypominającą mech lub gęstą trawę.

Światło jest inne niż wcześniej.

Słońce przestaje być widoczne.

Załoga wykonuje kolejny zakręt.

I wtedy dostrzega duże zwierzę.

Początkowo autor bierze je za słonia.

Po chwili zmienia zdanie.

Mamut pod skrzydłami samolotu

Samolot schodzi jeszcze niżej.

Na wysokości około 1000 stóp zwierzę zostaje obejrzane przez lornetkę.

Według relacji wygląda jak mamut.

Informacja zostaje przekazana do bazy.

Z perspektywy współczesnego czytelnika ten moment brzmi jak scena z powieści Juliusza Verne’a.

Ale opowieść dopiero się rozpędza.

23 stopnie Celsjusza

Około godziny 10:30 pod samolotem pojawiają się kolejne zielone wzgórza.

Wskaźnik temperatury zewnętrznej pokazuje:

74°F.

To około 23°C.

Instrumenty nawigacyjne nagle wracają do normy, lecz radio przestaje działać.

Godzinę później krajobraz staje się jeszcze bardziej niezwykły.

Przed samolotem pojawia się coś przypominającego…

miasto.

Nieznane statki powietrzne

O 11:30 autor relacji zapisuje, że przed załogą znajduje się miasto.

W tym samym czasie samolot zaczyna zachowywać się dziwnie.

Sterowanie przestaje reagować.

Po obu stronach maszyny pojawiają się nieznane statki powietrzne.

Są dyskowate i emitują blask.

Na ich powierzchni widoczny jest znak przypominający swastykę.

Załoga próbuje odzyskać kontrolę.

Bezskutecznie.

Samolot znajduje się jakby w niewidzialnym uścisku.

„Welcome, Admiral, to our domain”

O 11:35 radio zaczyna trzeszczeć.

Pojawia się głos mówiący po angielsku z akcentem określonym jako nordycki lub germański.

Pada krótka wiadomość:

„Welcome, Admiral, to our domain.”

Załoga zostaje poinformowana, że samolot wyląduje za siedem minut.

Silniki przestają pracować.

Mimo to maszyna nadal się porusza.

Następnie zaczyna powoli opadać, jakby została umieszczona w niewidzialnej windzie.

Lądowanie jest wyjątkowo łagodne.

W stronę samolotu idą ludzie.

Autor opisuje ich jako wysokich i jasnowłosych.

W oddali widać ogromne miasto mieniące się różnymi barwami.

W tym miejscu zapis lotniczy się kończy.

Dalszą część historii autor ma odtworzyć później z pamięci.

Miasto jak z innego świata

Byrd i jego radiotelegrafista zostają zabrani z samolotu.

Wsiadają na niewielką platformę pozbawioną kół.

Pojazd porusza się z dużą prędkością w stronę miasta.

Budynki wyglądają, jakby wykonano je z materiału przypominającego kryształ.

Architektura jest tak niezwykła, że autor porównuje ją do projektów Franka Lloyda Wrighta oraz świata Bucka Rogersa.

Po krótkim odpoczynku Byrd zostaje zabrany dalej.

Przechodzi przez korytarze oświetlone różowym światłem wydobywającym się jakby bezpośrednio ze ścian.

W końcu trafia do ogromnego pomieszczenia.

Tam czeka na niego człowiek określany jako Master.

Świat wewnątrz Ziemi

Mężczyzna wita Byrda i wyjaśnia mu, gdzie się znalazł.

Padają słowa:

„the Inner World of the Earth”

Według relacji jest to domena ludu określanego jako Arianni.

Ich kultura i nauka mają być rozwinięte o tysiące lat bardziej niż cywilizacja ludzi żyjących na powierzchni.

To właśnie tutaj opowieść Byrda zaczyna przypominać znacznie starsze historie o Agarcie, ukrytych królestwach i świecie istniejącym pod powierzchnią naszej planety.

Agarta – legendarne podziemne królestwo ukryte we wnętrzu Ziemi

Ale Byrd nie miał zostać sprowadzony do tego świata wyłącznie po to, aby go zobaczyć.

Miał otrzymać wiadomość.

Hiroszima, Nagasaki i ostrzeżenie dla ludzi

Master wyjaśnia, że mieszkańcy wewnętrznego świata zaczęli szczególnie interesować się cywilizacją powierzchni po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki.

Według tekstu właśnie wtedy wysłano na powierzchnię statki zwane Flugelrads, aby sprawdzić, co zrobiła ludzkość.

Ich próby kontaktu miały zostać przyjęte wrogo.

Nieznane pojazdy były ostrzeliwane i ścigane przez samoloty.

Master ostrzega Byrda, że ludzkość opanowała siłę, do której nie dojrzała.

Energia atomowa może doprowadzić do katastrofy.

Według niego nad światem zbiera się wielka burza. Wojna, walka o władzę i rozwój technologii bez odpowiedzialności mogą doprowadzić do zniszczenia cywilizacji.

W tym momencie historia zmienia charakter.

Nie jest już wyłącznie relacją z niezwykłej podróży.

Staje się ostrzeżeniem.

Powrót

Spotkanie dobiega końca.

Byrd wraca do radiotelegrafisty.

Obaj zostają przewiezieni z powrotem do samolotu.

Maszyna zostaje uniesiona przez tę samą niewidzialną siłę, która wcześniej sprowadziła ją na ziemię.

Dwa dyskowate pojazdy eskortują samolot przez pewien czas.

W końcu w radiu pojawia się wiadomość:

„Auf Wiedersehen!”

Nieznane maszyny znikają.

Sterowanie wraca do normy.

Po kilkudziesięciu minutach pod skrzydłami znów rozciągają się śnieg i lód.

Łączność z bazą zostaje przywrócona.

Samolot ląduje.

Autor zapisuje krótkie zdanie:

„I have a mission…”

Historia jednak jeszcze się nie kończy.

Pentagon i nakaz milczenia

Kolejny wpis ma pochodzić z 11 marca 1947 roku.

Autor twierdzi, że właśnie wrócił ze spotkania w Pentagonie.

Opowiedział wszystko o swoim odkryciu i przekazał wiadomość otrzymaną od Mastera.

Prezydent miał zostać poinformowany.

Byrd miał następnie zostać przez ponad sześć godzin przesłuchiwany przez przedstawicieli służb bezpieczeństwa i zespół medyczny.

Na końcu otrzymuje rozkaz zachowania całej historii w tajemnicy.

Relacja kończy się jeszcze jednym wpisem, datowanym na grudzień 1956 roku.

Byrd ma stwierdzić, że przez lata zachowywał sekret, choć było to sprzeczne z jego poczuciem moralności.

Na końcu pojawia się zdanie:

„FOR I HAVE SEEN THAT LAND BEYOND THE POLE”

Tak kończy się niezwykła opowieść.

Ale w tym miejscu zaczyna się nasze śledztwo.

Skąd właściwie znamy tę historię?

Stary dziennik przypisywany admirałowi Richardowi E. Byrdowi otoczony mapami polarnymi, zdjęciami ekspedycji i dokumentami z 1947 roku

Wszystko, co opisaliśmy powyżej, pochodzi z tekstu znanego dziś jako:

„The Missing Diary of Admiral Richard E. Byrd”.

I właśnie tutaj pojawia się pierwszy zasadniczy problem.

Publikacja, którą udało nam się przeanalizować, nie jest skanem osobistego notatnika Byrda z 1947 roku.

Na stronie redakcyjnej widnieje informacja:

© 1990, 2013 – Editor Timothy Green Beckley and Tim R. Swartz.

🔥 źródło – Analizowane wydanie: „The Missing Diary of Admiral Richard E. Byrd”

Oznacza to, że mamy przed sobą późniejsze wydanie tekstu przypisywanego Byrdowi.

Nie oglądamy jego rękopisu. Nie mamy więc możliwości porównania charakteru pisma, a oryginalne karty dziennika również nie zostały w tej publikacji pokazane.

I nie znamy na podstawie samej publikacji ciągłej historii dokumentu od 1947 roku do jego późniejszego wydania.

To kluczowa różnica.

Gdzie jest oryginalny dziennik?

Prawdziwe archiwum Richarda Byrda istnieje.

The Ohio State University przechowuje kolekcję Admiral Richard E. Byrd Papers, oznaczoną numerem SPEC.PA.56.0001. Biblioteka Uniwersytetu Stanu Ohio

Znajdują się w niej fotografie, dokumenty, materiały z ekspedycji oraz inne papiery związane z Byrdem.

Część kolekcji została zdigitalizowana.

Nie udało nam się jednak odnaleźć w publicznie dostępnych materiałach rękopisu odpowiadającego historii znanej jako The Missing Diary.

To wymaga bardzo ostrożnego sformułowania.

Nie możemy powiedzieć, że dokumentu na pewno nie ma w całym archiwum.

Możemy powiedzieć:

podczas naszego śledztwa nie znaleźliśmy publicznie dostępnego oryginału, skanu rękopisu ani archiwalnego potwierdzenia pozwalającego bezpośrednio połączyć ten tekst z Richardem Byrdem.

I wtedy pojawia się jeszcze większy problem.

Gdzie naprawdę był Byrd w lutym 1947 roku?

Według „zaginionego dziennika” lot rozpoczyna się w:

„BASE CAMP ARCTIC”

czyli w arktycznej bazie.

Tymczasem dobrze udokumentowana historia Byrda prowadzi w tym czasie na drugi koniec świata.

Na Antarktydę.

Richard Byrd uczestniczył właśnie wtedy w Operation Highjump, ogromnej ekspedycji amerykańskiej marynarki na Antarktydę.

U.S. Naval History and Heritage Command potwierdza, że 29 stycznia 1947 roku Byrd wraz ze swoją grupą został przewieziony samolotami R4D z lotniskowca USS Philippine Sea do Little America na Antarktydzie. Historia Marynarki Wojennej

Istnieje również oficjalna fotografia Byrda wykonana w Little America 3 lutego 1947 roku. Historia Marynarki Wojennej

Co więcej, U.S. Navy posiada zdjęcie Byrda podczas jego rzeczywistego lotu nad biegunem południowym w 1947 roku oraz fotografię wykonaną w antarktycznej bazie 22 lutego 1947 roku, tuż przed opuszczeniem Little America. Historia Marynarki Wojennej

To bardzo istotne.

Arktyka czy Antarktyda?

Mamy więc dwie historie.

Relacja przypisywana Byrdowi:

19 lutego 1947
Arktyka
lot na północ
zielona dolina
mamut
nieznane miasto
świat wewnątrz Ziemi

Udokumentowana historia:

luty 1947
Antarktyda
Operation Highjump
Little America
lot nad biegunem południowym
końcowa faza ekspedycji

22 lutego lodołamacz USS Burton Island dotarł do Bay of Whales, gdzie znajdowała się Little America IV oraz grupa ekspedycyjna Byrda.

Ze względu na pogarszające się warunki lodowe Byrd i dowódca ekspedycji zdecydowali o szybszej ewakuacji.

23 lutego statek odpłynął, zabierając 197 członków ekspedycji Byrda. Historia Marynarki Wojennej

To nie jest drobna rozbieżność dotycząca godziny lub nazwy miejsca.

To różnica między Arktyką a Antarktydą.

Operacja Highjump – tajemnicza ekspedycja na Antarktydę

Skąd więc pojawił się „zaginiony dziennik”?

Tu historia staje się jeszcze ciekawsza.

Na stronie Hollow Earth Research Society znajduje się tekst przypisywany Byrdowi. Sama organizacja stawia przy tym pytanie, czy jest to rzeczywiście jego zaginiony dziennik.

Organizacja podaje jednocześnie bardzo ważną informację:

tekst miał zostać przekazany jej dyrektorowi, Danny’emu L. Weissowi, w 1984 roku przez człowieka określanego jako Ritter von X. Author Danny Weiss

I tu pojawia się ogromna luka.

Rzekome wydarzenia:

1947

tekst trafia według HERS do Danny’ego Weissa:

1984

Między tymi datami mamy prawie cztery dekady.

Nie udało nam się znaleźć udokumentowanego ciągu:

Byrd → rękopis → rodzina / archiwum → kolejny właściciel → wydawca.

To właśnie nazywa się problemem proweniencji, czyli pochodzenia dokumentu.

W przypadku źródła historycznego jest to sprawa fundamentalna.

Kim był „Ritter von X”?

To jeszcze jedna zagadka.

Nazwa brzmi bardziej jak pseudonim niż nazwisko.

I rzeczywiście właśnie w taki sposób funkcjonuje w historii przekazanej przez środowisko Hollow Earth.

Najważniejsze pytanie brzmi jednak nie:

kim był Ritter von X?

lecz:

skąd on miał tekst?

Jeżeli dokument rzeczywiście pochodził od Byrda, powinien gdzieś istnieć wcześniejszy ślad:

  • właściciel,
  • rękopis,
  • kopia,
  • korespondencja,
  • katalog archiwalny,
  • potwierdzenie rodziny.

Na obecnym etapie naszego śledztwa takiego ciągłego śladu nie znaleźliśmy.

Jeszcze jedna dziwna data

W samym tekście znajduje się ciekawa niezgodność.

Ostatnia część zaczyna się:

„December 30, 1956 – FINAL ENTRY”.

Kilka wierszy później tekst zostaje podpisany:

Admiral Richard E. Byrd
United States Navy
24 December 1956
.

Mamy więc ostatni wpis z 30 grudnia oraz podpis datowany 24 grudnia.

Sześć dni wcześniej.

Czy jest to dowód, że całość została sfabrykowana?

Nie.

Może to być błąd podczas przepisywania, redagowania lub składania późniejszej publikacji.

Ale właśnie dlatego tak istotny byłby dostęp do pierwotnego dokumentu.

Bez niego nie mamy możliwości sprawdzenia, na którym etapie pojawiła się różnica.

Czy podobną historię opowiedziano wcześniej?

Tak.

I jest to jeden z najbardziej interesujących tropów.

W 1908 roku, niemal czterdzieści lat przed rzekomym lotem Byrda, ukazała się książka Willisa George’a Emersona:

„The Smoky God, or A Voyage to the Inner World”.

The Smoky God – Dymiący Bóg

Opowiada ona historię podróży Olafa Jansena i jego ojca do świata znajdującego się we wnętrzu Ziemi.

Motywy są zaskakująco podobne:

The Smoky God Zaginiony dziennik Byrda
podróż przez region polarny lot w stronę bieguna
wejście do wnętrza Ziemi Inner World of the Earth
ciepła i żyzna kraina zielona dolina i 23°C
zaawansowana cywilizacja Arianni
niezwykłe światło odmienne światło w dolinie
ogromny, ukryty świat kraina za biegunem

Samo podobieństwo niczego jeszcze nie dowodzi.

Nie możemy stwierdzić, że autor „Missing Diary” skopiował Emersona.

Pokazuje jednak, że koncepcja ciepłego, zamieszkanego świata dostępnego przez region polarny była obecna w literaturze na długo przed 1947 rokiem.

Agarta i świat pod naszymi stopami

Jeszcze starszy jest motyw podziemnego królestwa.

W różnych tradycjach i późniejszej literaturze ezoterycznej pojawiają się opowieści o ukrytej krainie określanej między innymi jako Agarta lub Agharta.

Agarta – legendarne podziemne królestwo ukryte we wnętrzu Ziemi

Nie należy automatycznie utożsamiać Agarty, The Smoky God i opowieści przypisywanej Byrdowi.

To różne historie powstające w różnych okresach.

Łączy je jednak jeden niezwykle trwały motyw:

gdzieś poza znanym światem istnieje drugi świat – ukryty, starszy i niedostępny dla większości ludzi.

Richard Byrd był idealną postacią, aby taką legendę uwiarygodnić.

Byrd naprawdę był polarnikiem i latał nad Antarktydą. Brał również udział w wielkich ekspedycjach, a po jego śmierci pozostało rozbudowane archiwum dokumentujące znaczną część jego działalności.

Granica między dokumentem historycznym a legendą mogła więc bardzo łatwo się zatrzeć.

Czy zaginiony dziennik Byrda jest fałszywy?

Na obecnym etapie naszego śledztwa nie możemy uczciwie napisać:

„To autentyczny dziennik Byrda.”

Nie mamy na to wystarczających dowodów.

Ale ostrożność działa również w drugą stronę.

Samo powiedzenie:

„To fałszerstwo”

również wymagałoby wskazania autora, okoliczności stworzenia tekstu albo niepodważalnego dowodu jego późniejszego powstania.

Takiego dowodu również jeszcze nie mamy.

Dlatego najprecyzyjniejsze określenie brzmi:

„The Missing Diary” jest tekstem przypisywanym Richardowi E. Byrdowi, którego autentyczności nie udało się dotychczas potwierdzić.

Przeciwko uznaniu go za pewne źródło historyczne przemawiają jednak poważne problemy:

  • brak dostępnego pierwotnego rękopisu,
  • brak jasnego łańcucha własności dokumentu,
  • konflikt pomiędzy „arktycznym lotem” a udokumentowanym pobytem Byrda na Antarktydzie,
  • niespójność daty końcowego wpisu i podpisu,
  • wcześniejsze występowanie bardzo podobnych motywów w literaturze o Wewnętrznym Świecie.

Nie kończymy poszukiwań

Postanowiliśmy zrobić jeszcze jeden krok.

Zwróciliśmy się do osoby udostępniającej materiał z pytaniem, czy posiada:

  • oryginalny rękopis,
  • fotografię lub skan pierwotnego dokumentu,
  • numer archiwalny,
  • informacje o jego proweniencji,
  • potwierdzenie pochodzące od rodziny Byrda,
  • dokumenty pozwalające prześledzić historię tekstu przed latami 80.

Interesuje nas szczególnie to, czy istnieje jakikolwiek materiał bezpośrednio łączący tekst z Richardem Byrdem.

Jeśli otrzymamy odpowiedź lub nowe źródła, artykuł zostanie zaktualizowany.

Największą zagadką nie musi być wnętrze Ziemi

Historia przypisywana Richardowi Byrdowi zawiera niemal wszystko, czego potrzebuje wielka legenda.

Prawdziwego polarnika.

Nieznane przestrzenie.

Samolot.

Wariujące kompasy.

Zieloną krainę pośród lodu.

Mamuta.

Tajemnicze statki.

Ukryte miasto.

Rozwiniętą cywilizację.

Broń atomową.

Pentagon.

I rozkaz milczenia.

To wszystko sprawia, że historia jest niezwykle atrakcyjna.

Ale kiedy oddzielimy opowieść od dokumentu, pojawia się inne pytanie.

Richard Byrd naprawdę istniał.

Byrd naprawdę badał obszary polarne i uczestniczył w Operacji Highjump.

Co więcej, pozostawił po sobie tysiące dokumentów związanych ze swoim życiem i ekspedycjami.

Ale czy naprawdę napisał ten konkretny dziennik?

Na podstawie źródeł, do których udało nam się dotrzeć, nie możemy odpowiedzieć twierdząco.

I być może właśnie tutaj znajduje się prawdziwa tajemnica.

Nie:

co Byrd zobaczył za biegunem?

lecz:

kto właściwie napisał „zaginiony dziennik admirała Byrda”?

Powiązane historie

Jeśli interesują Cię wyprawy polarne, niezwykłe relacje i historie znajdujące się na granicy dokumentu i legendy, przeczytaj również:

Jeśli chcesz pozostać przy tej historii nieco dłużej, przeczytaj także Operacja Highjump – tajemnicza ekspedycja na Antarktydę. Z kolei opowieść o Agarta – legendarne podziemne królestwo ukryte we wnętrzu Ziemi pokazuje, jak stary jest motyw ukrytej cywilizacji. Warto również poznać The Smoky God – Dymiący Bóg, historię opublikowaną wiele lat przed rzekomym lotem Byrda.

Źródła

Przy przygotowywaniu artykułu wykorzystano przede wszystkim:

  • The Missing Diary of Admiral Richard E. Byrd – analizowane wydanie redagowane przez Timothy’ego Greena Beckleya i Tima R. Swartza; The_Missing_Diary_of_Admiral_Richard_e_B.pdf
  • Admiral Richard E. Byrd Papers, Byrd Polar and Climate Research Center Archival Program, The Ohio State University; kolekcja SPEC.PA.56.0001. Biblioteka Uniwersytetu Stanu Ohio
  • Naval History and Heritage Command – materiały dotyczące Richarda Byrda, USS Philippine Sea, Little America i Operation Highjump. Historia Marynarki Wojennej
  • Naval History and Heritage Command – historia USS Burton Island i ewakuacji Little America w lutym 1947 roku. Historia Marynarki Wojennej
  • Hollow Earth Research Society – historia przekazania tekstu Danny’emu L. Weissowi przez „Ritter von X” w 1984 roku. Author Danny Weiss

Uwaga: fragmenty dotyczące niezwykłego lotu, mamuta, Arianni i Wewnętrznego Świata przedstawiają treść tekstu przypisywanego Byrdowi. Nie są przedstawiane jako potwierdzone wydarzenia historyczne.

  SeoHost.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone jako wymagane *